-
Ucztowanie jako motyw literacki
Ucztowanie jest jednym z najbardziej popularnych motywów przewijających sie przez utwory literackie. W historii literatury polskiej motyw ten zaczyna się rozwijać w momencie pojawienia się sarmackiej szlachty i związanych z jej życiem obyczajów. By porównać różne sposoby obrazowania uczt z różnych epok literackich pragnę odnieść się do utworów Stefana Żeromskiego Przedwiośnie oraz do Pana Tadeusza Adama Mickiewicza. Czytając fragmenty tych dzieł możemy szczegółowo dowiedzieć się w jaki sposób spędzali czas ludzie bogaci i szlachta oraz jak ucztowali i bawili się.
W Panu Tadeuszu uczta jest traktowana jako wyjątkowe wydarzenie wśród mieszkańców dworu. Mistrz ceremonii - Wojski rozpoczyna biesiadę dając znak. Wnoszone są niecodzienne potrawy: “półmiski kontuzów, arkasów, blemasów, z ngredyjencyjami pomuchl, figatelów, cybetów, piżm, dragantów, pinelów, brunelów”. Nie brakuje też różnego rodzaju potraw rybnych: “łososie suche, dunajeckie, wyzyny, kawijary weneckie, tureckie (…), flądry i karpie ćwiki, i karpie szlachetne”. Na suto zastawionych stołach są też tradycyjne dania: “barszcz królewskim zwany, i rosół staropolski sztucznie gotowany”. Goście zachwycają się bogatym jadłospisem: “dalej inne potrawy, a któż je wypowie!”, ale też: “wszystko prędko z żołnierskim jedli apetytem”. Zadbano o szczegóły, takie jak piękny, malowany serwis, który wzbudza ciekawość gości, czy też pieczałowicie przyrządzone potrawy. Autor opisując dokładnie przebieg ceremonii pozwala czytelnikowi wyobrazić sobie smak owych niezwykłych dań. Podkreśla też, że uczta jest to: “pamiątka tylko owych biesiad sławnych”, jest świadectwem kontynuowania tradycji domu szlacheckiego. Jest to ważny czynnik podtrzymujący tożsamość narodową. W życiu szlachty musi być czas na zabawę, ale też czas na działanie, walkę o Polskę. Mickiewicz poprzez opisy zwyczajów chciał zwrócić uwagę odbiorców na piękno historii, przywiązanie do tradycji jest niesłychanie ważne, gdyż pozwala przetrwać polskiej tradycji i kulturze. Mickiewicz przeciwstawia przeszłość i teraźniejszość. Dawne uczty w staropolskich dworach: “gdy Polska używała szczęścia i potęgi” są wypierane przez nową modę.
Przedwiośnie Żeromskiego jest kolejnym dziełem, w którym możemy odnaleźć motyw ucztowania. Dwór w Nawłoci, gdzie przebywa Cezary na zaproszenie Hipolita, jest miejscem sielanki. Dowiadujemy się, że: “obiady, kolacje, śniadania i podwieczorki trwały niemal przez dzień cały”. Jedyną rozrywką szlachty jest zabawa, polegająca głównie na bezustannym jedzeniu i piciu. Posiłki regulowały porządek dnia mieszkańców Nawłoci: śniadania, obiady, podwieczorki i kolacje. Widoczne jest kultywowanie jedzenia, zachwycanie się smakiem i wyglądem: “kawuńcia biała (…) z tymi chlebkami żytnim i pszennym (…) z owym masełkiem nieopisanie świeżym, z tymi ciasteczkami suchymi”. Spożywano: “baraninkę albo kurczątka”. Mieszkańcy nie mogli położyć się: “bez jakiegoś wzmocnienia”. Późno wstawano, późno zasypiano. Słowem - jedzenie było jedynym celem w życiu ziemiaństwa, przynoszącym ogromną przyjemność. Do kuchni staropolskiej wkradają się modne potrawy zagraniczne np. kuraqao. Autor wyraźnie kpi ze stylu życia ziemiaństwa dwudziestolecia międzywojennego, stosując zdrobnienia nazw potraw i liczne epitety przymiotnikowe. Mieszkańcy Nawłoci nastawieni są na zażywanie przyjemności, zabawę i ucztowanie. Próżniactwo, zanik kulturotwórczej roli dworu polskiego, ambicji politycznych i patriotycznych są przejawem demoralizacji ówczesnej szlachty. Dlatego Żeromski ironicznie komentuje nastawienie uczestników biesiad, niezdolnych do wzięcia odpowiedzialności za kraj.
W obu utworach występuje motyw ucztowania, jednak stosunek autorów do tej tradycji szlacheckiej jest diametralnie różny. Mickiewicz jest pozytywnie nastawiony do szlacheckich biesiad z epoki romantyzmu. Oprócz ucztowania i zabaw, mieszkańcy dworu mają czas na poważne sprawy, na myśl o Polsce, jej wyzwoleniu i przyszłości. Natomiast Żeromski ironicznie odnosi się do uczt ziemiaństwa z Nawłoci. Zajmują się oni błahostkami, czerpią wiele przyjemności z jedzenia, mówiąc potocznie - obżerają się. Nie mają czasu, bądź nie chcą zajmować się innymi wartościami. Tradycję szlachecką sprowadzają do wymiaru hedonistycznego. Widać jak bardzo szlachta zmieniła się od romantyzmu do dwudziestolecia międzywojennego. Z potężnej elity przemieniła się w gromadę bezużytecznych dla kraju “pasożytów”. -
Co bardziej wzbogaca człowieka- książka czy film?
Co bardziej wzbogaca człowieka- książka czy film?
Sformułuj swoją opinię, uzasadnij ją. Odwołaj się co najmniej do jednego dzieła filmowego i co najmniej jednego dzieła literackiego (rozprawka).
Co bardziej wzbogaca człowieka- książka czy film? Jest to pytanie, nad którym warto się zastanowić. Może w codziennym zabieganiu, mając tyle różnych obowiązków nie mamy czasu na czytanie żadnych dzieł literackich. Przecież czasem brakuje paru minut, by przejrzeć codzienną prasę. O wiele łatwiej jest włączyć odbiornik telewizyjny, dzięki niemu dowiemy się co dzieje się na świecie, jaka będzie pogoda czy jaki był wynik meczu. Tak samo łatwiej obejrzeć film niż przeczytać książkę, dlatego wiele osób mogłoby odpowiedzieć, że film jest bardziej wartościowy. Ale czy na pewno?
W dzisiejszych czasach, gdzie króluje elektronika, komputery, Internet, ludzie odkładają książki na bok. Przede wszystkim dlatego, że brak im czasu na czytanie. Wolą obejrzeć film, który nie zawsze pokazuje to, co w lekturze najważniejsze. Często bohaterowie ukazywani są w “krzywym zwierciadle”, a główne tezy książki są ukrywane przed widzami. Film często nie pomaga w zrozumieniu świata i nie rozwija wyobraźni, w przeciwieństwie do książek, które pobudzają nasze myślenie, a przy tym są lekiem na samotność. Lektury wzbogacają nasze słownictwo, a czytając je wspominamy własne dzieciństwo, swoje przygody, pierwsze miłości itp. Przeżywamy razem z bohaterami ich kłopoty, cieszymy się z nimi, a także smucimy. Wiemy co przeżywa każda postać, gdyż znamy jej myśli, lęki, obawy, radości. Nasza wyobraźnia zaczyna pracować. Wymyślamy sobie własny świat, w którym czytając książkę-żyjemy. To od nas zależy jak będą wyglądać bohaterowie, jaki będzie krajobraz. Film natomiast podsuwa nam wykreowany przez reżysera świat, którego nie można w żaden sposób zmienić. Stajemy się więźniami czyjejś wyobraźni. Jest to główny argument, który przemawia za tym, że książka jest bardziej wartościowa od filmu. Kolejnym argumentem jest to, że ekranizacja ważnych dzieł wielkich pisarzy, poetów, bywa często zadaniem trudnym do wykonania. Przykładem może być tu film Andrzeja Wajdy “Pan Tadeusz”. Podziwiam reżysera za wielki trud włożony w produkcję tego typu filmu, jest on na bardzo wysokim poziomie, lecz osobiście po obejrzeniu tej ekranizacji stwierdziłam, że książka wzbudza we mnie więcej uczuć niż kolorowy, kostiumowy film. Od razu nasuwa się pytanie, czy warto ekranizować wielkie epopeje narodowe? Ci, którzy wcześniej nigdy nie mieli w rękach “Pana Tadeusza” są zachwyceni, gdyż nie muszą tracić czasu na czytanie, mają całość podaną niczym na tacy. Moim zdaniem książka więcej ukazuje niż film, który musiał zostać skrócony o niektóre wątki, gdyż stałby się długi i nużący dla widza. Dzieło literackie jest bardziej wyraziste i zrozumiałe, niż chaotyczny film. Jedynym aspektem, który przemówił za filmem Wajdy była przepiękna i urzekająca muzyka.
Uważam, że książka bardziej wzbogaca człowieka niż film. Ten drugi nigdy nie będzie w stanie odzwierciedlić sensu utworu pisanego, nigdy nie przedstawi wszystkich wątków i nie pokaże prawdziwych uczuć bohaterów. Niestety ludzie nie czytają lektur, choć mają do nich łatwy dostęp. Książki są prawdziwym skarbem, dzięki nim możemy się rozwijać i pogłębiać swoją wiedzę. Powinniśmy zacząć je szanować i częściej po nie sięgać niż oglądać filmy, które cieszą oczy, ale nie umysł i serce człowieka. -
Dzisiejsze oblicza bezdomności - napisz artykuł interwencyjny do prasy
Dzisiejszy świat kręci się wokół pieniędzy. Każdy chce mieć jak najwięcej, bo pieniądze są w stanie zapewnić szczęście. Zapewne wszyscy, którzy czytają ten artykuł mają swój dom, mieszkanie, pracę, może samochód itp. Nie mamy czasu rozejrzeć się dookoła, nie widzimy, bądź nie chcemy widzieć potrzebujących. Niewielu jest współczesnych “Judymów”, którzy bez wahania poświęcają swe życie dla społeczeństwa. W związku z tym, chciałam poruszyć problem bezdomności. Bezdomności nie tylko takiej, w której człowiek nie ma dachu nad głową, ale też bezdomności, zagubienia w sercu, duszy ludzkiej.
Wysiadając na dworcach w całej Polsce natykamy się na biednych, bezdomnych, którzy pragną schronić się przed deszczem, mrozem, pragną przenocować, by mieć siły na następny dzień. Żywią się odpadkami, często żebrzą, posuwają się nawet do kradzieży. To nie są tylko alkoholicy, bo tacy się też zdarzają, ale są to młode matki z dziećmi, rodziny, starsi, schorowani ludzie, imigranci z różnych krajów, ludzie, którzy stracili domy w wyniku klęsk żywiołowych. Strach pomyśleć, że tyle biedy w europejskim, cywilizowanym kraju. Nasuwa się pytanie: “Dlaczego?”. Prosta odpowiedź: “Bo nikt z nas nie ma w sobie tyle odwagi i siły, by poświęcić się dla nich”. Nikogo nie obchodzi, że bezdomni głodują, są skrajnie wyczerpani. Można to sobie tłumaczyć, że jakby chcieli to dźwignęliby się z biedy sami, a oni chcą mieć wszystko gotowe pod nosem. Oburzamy się, gdy chodzą i pukają do naszych drzwi prosząc o jakiś grosz, coś do jedzenia. “Teraz trudno jest dać komuś trochę pieniędzy, gdy na marną wypłatę harujemy cały miesiąc”-mówi pani Janina z Bielska-Białej. Jednak wiemy, że nie wolno tego tak zostawić, problem spada na barki rządu. Z budżetu państwa wypływają niewielkie fundusze na budowy ośrodków dla bezdomnych, by mieli gdzie przenocować i posilić się. Trzeba im pomóc, bo mogą łatwo wpaść w depresję. Dlatego gorąco apeluję do wszystkich Czytelników, by wykrzesali z siebie odrobinę miłosierdzia i pomogli tym najbardziej potrzebującym. Nigdy nie wiadomo, czy my kiedyś nie wylądujemy na ulicy bez grosza przy duszy.
Problem bezdomności, jako braku własnego domu można rozwiązać. Gorzej z ludźmi, którzy psychicznie czują się bezdomni. Często zdarza się, że mają wszystko, jednak nie potrafią odnaleźć sensu swego życia. Wielu młodych ludzi jest zagubionych, samotnych. Mają gdzie mieszkać, ale nie czują tego, że to ich własny dom. Nie chcą wracać do mieszkania, gdzie awanturuje się ojciec, matka, gdzie rządzi alkohol, gdzie nie ma z kim porozmawiać lub gdzie ważniejsze są interesy od wspólnego obiadu. Zabiegani rodzice nie mają czasu dla dzieci, a te czując odrzucenie najczęściej sięgają po alkohol, narkotyki i inne używki. Uważają, że nie mają domu, są w tragicznej sytuacji, wpadają w depresję. Potrzebują wtedy miłości, bliskości rodziny. Jednak bywa, że rodzice, rodzina nie interesują się losem owej osoby. Młody człowiek jest niczym bezdomny, niekochany, odrzucony, pozostawiony samemu sobie. Tak samo czują się samotne matki lub starsze osoby, które są wysyłane do domów starców przez własne dzieci. Są wyrzucani ze swych domów, ale tu nie chodzi o majątek, lecz o brak miłości i szacunku. Odrzucony człowiek nie może znaleźć sobie miejsca w życiu, dręczy go samotność chociaż wokół tyle ludzi. Ludzi, którzy mogliby pomóc, gdyby tylko chcieli.
Tyle samobójstw w dzisiejszym świecie, tyle zła, nędzy, krzywdy i cierpienia. Ten artykuł kieruję głównie do ludzi, którzy nie tolerują bierności wobec problemów ludzkich. Potrzeba nam więcej miłości do drugiego człowieka, wszyscy jesteśmy potrzebni i tak powinniśmy się czuć. Poświęćmy swój czas i siły, by na świecie było więcej szczęścia, takiego prawdziwego. Bo szczęście, które dają pieniądze jest złudne i przeminie tak szybko, jak one się skończą.
-
Problem bezdomności w powieści Stefana Żeromskiego “Ludzie bezdomni”
“Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego to powieść, jak można domyślić sie z samego tytułu, poruszająca problem bezdomności. Ale nie tylko takiej, kiedy nie ma się dachu nad głową, miejsca zamieszkania, lecz bezdomności psychicznej, zagubienia w sercach, odrzucenia. Również dzisiaj spotykamy się z podobnymi problemami, jakie przedstawił Żeromski na kartach swej powieści napisanej na przełomie wieków XIX i XX. Bezdomność dotyka ludzi w różnych aspektach życia, niewielu z nich jest w stanie pokonać trudności samemu. Potrzebna jest pomoc drugiego człowieka, który wie jaką tragedią jest bezdomność. Takim człowiekiem w powieści Żeromskiego był właśnie Judym.
Główny bohater “Ludzi bezdomnych” to młody lekarz, pełen nowych pomysłów, chcący zmieniać świat na lepsze. Przypadkiem udało mu się “wybić” z biedoty i otrzymać wyższe wykształcenie. W swojej działalności lekarskiej dążył do poprawienia warunków życia najuboższych warstw społecznych, ludzi bezdomnych, schorowanych. Jego odezwy na ten temat nie znalazły poparcia wśród środowiska lekarzy, którzy po jego wystąpieniu chłodno odnosili się do jakichkolwiek pomysłów Judyma. Młody lekarz czuł się zagubiony, nie potrafił znaleźć miejsca w żadnej grupie społecznej. Wiedział, że wywodzi się z biedoty, ale nie chciał do niej wracać. Koledzy “po fachu” nie przyjmowali go serdecznie w swych kręgach. Natomiast brzydził się arystokracją, od której bił egoizm i poczucie wywyższenia. Tak więc Judym nie identyfikował sie z żadną grupą społeczną, był niczym bezdomny. Gdy pracował w Cisach oddawał się cały swej pracy. Był szczęśliwy, gdy mógł innym pomóc, zwłaszcza biednym. Tam też zakochał się w Joasi. Była ona kobietą, która też czuła się bezdomną. Nie miała rodziny, pracowała jako nauczycielka, musiała tułać się sama po świecie. Nie widziała sensu swojego życia, aż do momentu, gdy pokochała Judyma. Wtedy odżyły w niej nadzieje na posiadanie prawdziwego domu i kochającej sie rodziny. Dlatego szokiem był dla niej fakt, że Judym chce ją porzucić, by w całości oddać się swej pracy. Twierdził, że musi spłacić “ten dług przeklęty” kosztem wyrzeczenia się miłości. Joasia znowu poczuła się bezdomną, ale nie chciała sprzeciwiać się Judymowi. On też do końca nie wiedział, co ma czynić. Czuł się odpowiedzialny za losy chorych, biednych. Dlatego postanowił wyrzec się szczęścia i sam jeden zbawiac świat. Przekreślił nadzieje na wspólne życie z Joasią, znów stał się bezodmnym: “Muszę być sam jeden. Żeby obok mnie nikt nie był, nikt mię nie trzymał”- twierdził. To rozstanie nie było dla niego łatwe, bo skrzywdził najbliższą mu osobę, ale cel był szczytny: pomoc ubogim i bezdomnym. Ludziom z “domostw śmierdzących”, którzy pozostawieni sami sobie nie mają szans na poprawę bytu.
Innym przejawem bezdomności w powieści jest tułaczka Wiktora Judyma z rodziną. Wiktor widząc tragiczną sytuację swej rodziny postanowił wyjechać za granicę w poszukiwaniu pracy. Opuścił kraj samotnie, znalazł się w obcym państwie nie znając języka. Tułał sie po świecie, po to by poprawić byt rodziny, a przede wszystkim po to, by pokazać zwłaszcza bratu, że umie sobie sam poradzić. Gdy po paru miesiącach żona Wiktora wraz z dziećmi przybyła do niego, nie czuła się dobrze w obcym kraju. Nie uważała go za swój dom, czuła się jak bezdomna. Wiktor postanowił znowu wyjechać, tym razem do Ameryki. Ponownie przed rodziną Judymów pojawił sie los tułaczy. Próbowali znaleźć swoje miejsce na ziemi, jednak bezskutecznie. Bezdomnym jest też Korzecki, który popełnił samobójstwo. Nie czuł się on rozumiany w ówczesnym świecie, miał inne poglądy na życie. Odrzucony przez innych, zagubiony i nie mający celu przyjaciel Judyma postanowił zakończyć swe życie, bez walki. Był człowiekiem, który pesymistycznie patrzył na świat, przyjął postawę dekadencką, był bezsilny wobec swej bezdomności.
Powieść Żeromskiego ukazuje nam różne oblicza bezdomności. W przypadku Judyma to brak miejsca wśród grup społecznych, obowiązek pomocy innym kosztem wyrzeczenia się miłości. Bezdomność Joasi to brak jakiejkolwiek rodziny, domu, zniszczona miłość. Wiktor Judym z rodziną szukający domu, tułający się po świecie, Korzecki nierozumiany przez świat oraz ludzie, którzy nie mają domów, perspektyw na życie, ubodzy- też są bezdomnymi. Można pokusić się o stwierdzenie, że dzisiejszy świat niewiele się zmienił. Nadal są ludzie bez dachów na głową, odrzuceni i nierozumiani przez innych, nie mogący znaleźć celu i sensu życia, samotni i nie mający rodzin. Wszystkich dotyczy ten sam problem, co bohaterów “Ludzi bezdomnych”, czyli bezdomność.
-
Sprawy wielkie i małe. Rozważania na temat wartości życiowych współczesnej młodzieży.
Wartości życiowe współczesnej młodzieży.
Każdy z nas miewa wiele problemów poważnych, czy też błahych. Jedno jest pewne, bez względu na wszystko, są to sprawy wielkie, które zmuszają nas do podejmowania trudnych decyzji.
Dla większości nastolatek, głównym problemem jest wygląd. Dużo młodych dziewczyn odchudza się, stosuje głodówki itp. Ponad wszystko przedkładają urodę. Dla tej części młodzieży to duży problem, czasami prawdziwy koszmar. Ale przecież jest to błahostka w porównaniu z tym, że w ubogich afrykańskich krajach dzieci umieraja z głodu. Ich organizmom nie dostarczana zostaje odpowiednia ilość białka, cukrów i tłuszczów. Z głodu potrafią kraść. Ich największym marzeniem zapewne jest- być najedzonym.
W opowiadaniu Czechowa “Śmierć urzędnika” I. Czerwiakow zamartwiał się tym, że kichnął na dyrektora departamentu komunikacji. Nadgorliwość sprawiła, że wciąż przepraszał Brizżałowa. W naszych czasach nikt nie przejmowałby się, że zachował się niekulturalnie. Ale Czerwiakow był zastraszony o swoją pracę, zakompleksiony i taką błahą dla nas sprawę, traktował jak wielki problem.
Młodzi ludzie martwia się o mało ważne sprawy typu: wygląd, posiadanie modnego telefonu komórkowego, komputera, ładnych, markowych ubrań. Chcą tym imponować w środowisku. Niestety zapominają o poważniejszych rzeczach. Nie myślą o swojej dalszej edukacji, o biednych rodzinach w okolicy, o swoim zdrowiu, o przyszłym życiu. Na świecie jest coraz mniej uczynnych i współczujących ludzi, bo dla dzisiejszego człowieka najważniejsze są jego własne, błahe sprawy. Każdy z nas żyje dla siebie, nie zauważając cierpienia i smutku wokoło. -
Jaką rolę w życiu człowieka pełni wiara i miłość?
Jaką rolę w życiu człowieka pełni wiara i miłość?
W życiu człowieka liczy się wiele wartości. Wśród nich można wyróżnić dwie najważniejsze: miłość io wiarę. Często zadajemy sobie pytanie: “Jaką rolę pełnią w życiu człowieka?”.
Wiara to przekonanie, pewność, że coś jest prawdziwe. Wiara pełni ważną rolę zarówno w życiu chrześcijanina jak i zwykłego, szarego człowieka. Chrześcijanin wierz w Boga, w Jego istnienie pomimo tego, że Go nie widzi. Jest przekonany o Jego wszechmocy, dobroci i miłosierdziu. Ma pewność, że zachowywanie Bożych Przykazań sprawi, że zostanie zbawiony. Ufa we wszystko co mówi Bóg w swoich pismach. To jest podstawą jego wiary. Ale wiara może być rozpatrywana nie tylko w sensie religijnym. Wierzymy, że kolejny dzień będzie szczęśliwy, że po nocy nastąpi dzień, jesteśmy przekonani o zmianie pór roku itp. Ufamy, że osiągniemy coś w życiu i nie musimy przy tym być wyznawcami jakiejś religii. Znane przysłowie mówi:”Wiara czyni cuda”- zgadzam się z tym całkowicie.
Miłość, druga z wartości, to głębokie przywiązanie do kogoś lub czegoś, to pragnienie dobra i szczęścia dla drugiej osoby. W życiu człowieka pełni jedną z najważniejszych ról. Z miłością spotykamy się już w dzieciństwie, kiedy to mama czule nas wychowuje, uczy wszystkiego, co potrzebne w życiu. Potem pierwsza miłość, zakochanie, zauroczenie. W końcu ta najprawdziwsza miłość, czyli małżeńska. Miłość zmienia ludzi na lepsze. Nie wyobrażam sobie świata bez niej. Ona sprawia, że wszystko prawidłowo funkcjonuje. Słuszność miał Phil Bosmans mówiąc: “(…) świat bez miłości byłby pustynią”. Świat przepełniony jest tym gorącym uczuciem. Ludzie pragną czytać i słuchać o miłości, ale wielu z nich nie miłuje bliźnich. W rezultacie na świecie są konflikty zbrojne, osierocone dzieci itp., a wszystko przez to, że ludzie nie chcą zrozumieć miłości.
W dzisiejszym świecie wiara i miłość pełnią najważniejsze role w życiu człowieka. Oznaczają pogodzenie się ze wszystkim, co istnieje. Te wartości uczą nas, że wszystko ma swój cel i sens. Uświadamiają nam, że życie szybko przemija i należy się z nim pogodzić, czas spędzony na ziemi wykorzystać w pełni. -
Andrzej Radek w gimnazjum klerykowskim
Andrzej Radek to bohater utworu “Syzyfowe prace” Stefana Żeromskiego. Andrzej urodził się we wsi Pajęczyn Dolny w rodzinie biednego fornala. Dzieciństwo spędzał beztrosko, pilnował gąsiąt i prosiąt na dworskim podwórku. Pierwszych nauk udzielił my nauczyciel Paluszkiewicz, następnie Radek uczył sie w Progimnazjum w Pyrzogłowach. Po śmierci “Kawki” Andrzej przysiągł sobie, że nadal będzie kontynuował naukę. Po ukończeniu progimnazjum udał się do Klerykowa.
W Klerykowie zamieszkał w domu państwa Płoniewiczów. Udzielał tam korepetycji ich synowi- Władziowi. W zamian za to otrzymywał skromne wyżywienie i mieszkanie. Pierwsze miesiące w gimnazjum upłynęły mu samotnie. Koledzy z klasy wyśmiewali się z jego prowincjonalnej wymowy i skromnego ubrania. Najbardziej dokuczał mu Tymkiewicz. Radek z początku nie zwracał na to uwagi, choć w głębi serca czuł ogromny wstyd i złość.
Któregoś dnia na lekcji geometrii chłopiec nie wytrzymał kolejnej kpiny Tymkiewicza. Zaraz po lekcji rzucił się na niego i pobił go. Całej scenie przyglądał się nauczyciel, który zawiadomił o bójce dyrektora. Wzburzony dyrektor wydalił Radka ze szkoły. Nieszczęśliwy i załamany Jędrek wyszedł ze szkoły i usiadł na pobliskim kamieniu. Kiedy tak siedział usłyszał słowa stojącego przed nim chłopca. Był to Marcin Borowicz. Zaoferował on swoją pomoc i wstawiennictwo u władz szkolnych.
Dzięki pomocy Borowicza, Andrzej mógł powrócić do klasy. W czasie następnych dni próbował odszukać owego ucznia, któremu był wdzięczny za pomoc. Jednak nie zapamiętał rysów Marcina. Andrzej był zdeterminowany w dążeniu do celu, uparty i konsekwentny i właśnie to pomogło mu osiągnąć tak wiele. -
“Kamienie na szaniec”-charakterystyka postaci
Zośka, Rudy, Alek byli ludźmi: “którzy potrafią pięknie umierać i pięknie żyć”, do dziś są symbolem bohaterstwa i patriotyzmu. Wszyscy byli odważni, dobrze zorganizowani, odpowiedzialni i szanujący się, razem pracowali i działali.
Zośka - Tadeusz Zawadzki
“Zośka” to syn profesora i działaczki społecznej, zginął w akcji mając 22 lata. Był wysoki, szczupły, wysportowany, o delikatnej cerze i regularnych rysach. Miał jasne włosy i jasnoniebieskie oczy oraz dziewczęcy uśmiech. Miał wyjątkowe zdolności, był inteligentny. Sprawdzał się jako dobry organizator i przywódca, miał szerokie zainteresowania. Cechy jego charakteru to: upór, ambicja, wrażliwość, wyrozumiałość, spokój, opanowanie w działaniu. Lubił samotność, był konsekwentny, przewidujący, odpowiedzialny. “Zośka” był przywiązany do domu rodzinnego i ceniony przez kolegów i otoczenie.
Rudy - Jan Bytnar
“Rudy” pochodził z rodziny inteligenckiej, miał mądrą i życzliwą matkę. Zmarł na skutek skatowania przez gestapo. Był szczupłym, niewysokim chłopcem o piegowatej twarzy i rudych włosach. Był typem intelektualisty, miał uzdolnienia artystyczne, był majsterkowiczem. Troszczył się o własny charakter, był pomysłowy, uparty, wrażliwy, odpowiedzialny, wytrzymały na ból i cierpienie. Rudy był ceniony przez kolegów za wszechstronność, przywiązany do rodziny, nie łamał się pod naporem prześladowców.
Alek - Aleksy Dawidowski
“Alek” był synem kierownika fabryki (aresztowanego w 1939 r.), miał narzeczoną Basię, śmiertelnie ranny w akcji “Pod Arsenałem”. Był wysoki, szczupły, miał jasne włosy i niebieskie oczy. Wiecznie był uśmiechnięty, mówił szybko i dużo gestykulował. Miał niespokojną osobowość, zacięcie przywódcze. Był pasjonatem gór, filozofem, marzycielem, człowiekiem pomysłowym. Był roztrzepany i niefrasobliwy, w chwilach groźnych opanowany, szczery, uczynny, odważny, bezpośredni. Chętnie udzielał rad i pomocy, był uczynny i koleżeński, przywiązany do domu rodzinnego.





