-
Justyna Orzelska- postać kobieca z “Nad Niemnem” Orzeszkowej
Justyna Orzelska jest daleką krewną Benedykta Korczyńskiego. Ta uboga szlachcianka, wraz z ojcem przebywająca w Korczynie w charakterze rezydentki, została upokorzona okrutnie przez swoją opiekunkę, Andrzejową Korczyńską (wdowę po bracie Benedykta). Salonowe towarzystwo uznało Justynę za niegodną zostania małżonką Zygmunta Korczyńskiego. Od tego czasu bohaterka ta stała się niezwykle dumna, ale równocześnie zamknięta w sobie i opuszczona.
Justyna odmawia przyjmowania jakichkolwiek prezentów z rąk krewnych, sytuację w jakiej znalazła się wraz z ojcem uważa za olbrzymie upokorzenie, pragnie samodzielności i odpowiedzialności za własny los. Jednocześnie traci wiarę w sens życia, nie może znaleźć swojego miejsca na ziemi, czuje się bezużyteczna, nikomu niepotrzebna. Z melancholii leczy Justynę dopiero pobyt w Bohatyrowiczach. Tutaj przyjmują ja z radością i szacunkiem, tutaj wspólnie z innymi uczestniczy w żniwach, poznaje wartość pracy. To dzięki Bohatyrowiczom dowiaduje się i odwiedza ważne dla bohaterów powieści mogiły, odkrywa wartość tradycji patriotycznej. Poznaje Jana Bohatyrowicza, zaręcza się z nim. Justyna nie waha się popełnić mezaliansu, odrzucając jednocześnie oświadczyny Teofila Różyca. Świadczy to o jej dumie i poczuciu własnej wartości.
Wątek “dumnej rezydentki”, która odrzucając starania swych artystokratycznych wielbicieli, oddaje w końcu rękę zagrodowemu szlachcicowi, służy kompozycyjnemu zespoleniu dwóch światów. Ewolucja, jaką przechodzi Justyna, jej rozwój duchowy, wewnętrzne przemiany, ukazane są niezwykle wnikliwie, a poszczególne sceny i dialogi puentują kolejne etapy rodzącej się samoświadomości bohaterki. To właśnie Justyna jest autentyczną nosicielką i reprezentantką nowych idei, wyrosłych nie z lektur, ale z osobistych doświadczeń i pracy. Dojrzewanie duchowe Justyny doprowadza ją do wyzwolenia spod krępujących i niszczących jej osobowość norm i zasad, ale jej emancypacja jest daleka od groteskowego i wynaturzonego feminizmu.
Justyna dołącza do innych typów kobiecych powołanych przez Orzeszkową, stanowiąc najdoskonalsze wcielenie “nowego człowieka” epoki pozytywizmu: mądra, niezależna intelektualnie, odważna, spontaniczna, samodzielna, młoda, przygotowana do życia, krytyczna wobec samej siebie, wolna. Jej dochodzenie do wolności było wprawdzie kosztowne i pełne cierpienia, ale jego efektem jest - pełny człowiek. -
Obraz łagrów w “Innym świecie” Grudzińskiego
Gustaw Herling-Grudziński, autor powieści pt. “Inny świat” opisuje własne przeżycia z obozów sowieckich, w których przebywał podczas II wojny światowej. Realistycznie przedstawia życie więźniów, system pracy w łagrach, sposoby upadlania ludzi. Jednak sród ogromu zła, obojętności i cierpienia doszukuje się w swych współwięźniach okruchów człowieczeństwa. Przeprowadza dokładne analizy psychologiczne, ale nie ocenia postępowania bohaterów, gdyż zdaje sobie sprawę z tego, że w innym świecie każdy walczy o przeżycie.
Tytuł książki “Inny świat” odnosi się do świata obozów sowieckich, gdzie panują całkiem inne prawa niż w życiu pozaobozowym. Wprowadza czytelnika do zrozumienia systemu łagrów, gdzie człowiek nie ma żadnych przywilejów, żyje w skrajnej nędzy, zmuszany jest do nadludzkich wysiłków przy pracy. Panował tam inny system wartości, różniący się od systemu przestrzeganego przez przeciętnego człowieka. Torturowany na śledztwie, zmuszany do podpisania zmyślonych aktów oskarżenia człowiek tracił wszelkie uczucia, oprócz wszechogarniającej obojętności. Nie odzywa się do nikogo, jest: “pusty jak wydrążony orzech”, wtedy to: “stawia pierwsze kroki w innym świecie”. Dostosowuje sie do praw obowiązujących w obozie, zmienia sie jego osobowość i już pokornie podlega władzy sowieckiej. Tytuł odzwierciedla doskonale prawa rządzące rosyjskim światem obozów przymusowych.
Mechanizm systemu obozowego miał na celu wyniszczenie człowieka, odebranie mu wszelkich uczuć i poglądów i wykorzystanie go jako taniej siły roboczej. W większości przypadkach system ten działał w pełni skutecznie. Ludzie po długich przesłuchaniach, dla świętego spokoju podpisywali zmyślone akty oskarżenia, byli przydzielani do ciężkich robót i skąpo karmieni. Więźniowie nie sprzeciwiali się temu, gdyż chcieli żyć, choćby w tak strasznych warunkach. Wyjątkiem może być Kostylew, człowiek który przeszedł kilka etapów śledztwa, był torturowany i będąc na skraju wyczerpania fizycznego i psychicznego zgodził się na podpisanie wyroku: ” z pomocą mocarstw zachodnich chciał obalić system sowiecki”. Kostylew nie chciał pracowac dla władz sowieckich, dlatego sam się okaleczał wkładając rękę do ognia. Tym samym otrzymywał zwolnienie od pracy. Gdy dowiedział się, że będzie zesłany na śmierć, nie zobaczy własnej matki, oblał się wrzącą wodą. Wolał umrzeć przez samobójstwo niż z rąk żołnierzy sowieckich. Jego śmierć wstrząsneła wszystkimi. Jednak większość nadal nie buntowała się, żyła z dnia na dzień. Wielu “opłacało się” urkom, by uzyskać lepsze stanowiska np. sam Grudziński początkowo pracował przy rozładowywaniu wagonów. Najgorszą pracą była praca w lesie, gdzie w czasie mrozu ludzie głodni pracowali po 12 godzin. Później najczęściej trafiali do trupiarni, gdzie umierali z wycieńczenia. System obozowy zapewniał więźniom wolne dni (które rzadko się zdarzały, najczęściej raz na trzy miesiące) oraz rozrywki kulturalne np. filmy czy przedstawienia. Cały mechanizm obozowy skonstruowany był tak, by więzień myślał, że władze chcą jego dobra, a w rzeczywistości więzień płacił za swoje utrzymanie, nie był pewny końca wyroku. Kobiety oddawały się za kawałek chleba, mieszkańcy trupiarni jedli resztki żywności. Każdy marzył, by dostać się do szpitala, gdzie mógł odpocząć, lub gdy rodzina go odwiedziła, bo to też wiązało się z kilkudniowym zwolnieniem od pracy. Każde wykroczenie było karane np. za głodówkę Polaków zostali oni zamknięci na 8 dni. Jednak w końcu zostali uwolnieni.
System sowiecki sprawdzał się, był skuteczny, ale nie mógł zniszczyć ludzi o silnej woli, charakterze np. Kostylew, po części Grudziński. Książka “Inny świat” przedstawia drastyczny obraz łagrów, gdzie ludzie walczą resztkami sił o przeżycie. Mimo to, można doszukać się odczuć ludzkich wśród więźniów. Powinniśmy korzystać z doświadczeń obozowych i uświadomić sobie jak ważne jest życie ludzkie. Każdy z nas ma prawo do podstawowych praw, a przede wszystkim ma prawo do życia. -
Leopold Staff “Deszcz jesienny”, “Kowal”
“Deszcz jesienny”
W wierszu występuje refren, jest miarowy i rytmiczny. Zauważa się związek między natura i psychiką człowieka. Podmiot liryczny jest samotny, ktoś go opuścił, wspomina palącą się zagrodę, smierć dzieci, żebraka. Są to obrazy tragiczne. Świat jest przyrównany do ogrodu zamienionego przez szatana w pustynię, szary i przygnębiający krajobraz. Sam szatan jest przerażony swym dziełem, jest niewyobrażalnie przerażający. Widać dal bezkresną, mglistą, brak nadziei na lepszy świat. Wiersz oddziaływuje na wzrok, słuch, węch. Epitety powodujące smutek np. jęk szklany, płomienne łzy, dal szara, mglista. Onomatopeja: deszcz dzwoni, jęk. Animizacja: mary piekielne w dal poszły… Antropomorfizacja: szczęście przyjść chcialo lecz mroków się zlękło.
“Kowal”
Kowal z utworu Staffa chce wykuć serce z kruszców drogocennych, ma być silne, mężne, dumne. Jeśli pojawi się na nim rysa, to lepiej żeby całe się rozpadło.
Kowal jest symbolem człowieka, jego praca jest pracą nad własnym charakterem, człowiek winien dążyć do ideału. Kruszce są zaletami, nad nimi człowiek musi pracowac, rozwijać cnoty. Jeśli ta praca nie przyniesie efektów, to lepiej nie istnieć (filozofia Nietzschego). Epitety w II zwrotce podkreślają siłę, w IV słabość człowieka. -
Konstanty Ildefons Gałczyński “Bal u Salomona”, “Rozmowa liryczna”
“Bal u Salomona”
W utworze Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego pt. “Bal u Salomona” można odnaleźć wiele elementów satyrycznych jak i katastroficznych. Jednym z satyrycznych obrazów jest postać pijanego lorda, który boi się straszliwego sensu, obżerający sie dyrektor czy też mistrz ceremonii każący chłopcom tańczyć, skarżący się na małą liczbę znakomitości, mało ogniste poncze.
Katastrofizm objawia sie w śmierci lorda, gdyż jak wiadomo: “znaleziono go z zatrutym mózgiem”, a wcześniej miał wizję, bo bał się straszliwego sensu. Inna sceną katastroficzną jest oplatanie gości przez pnącza roślin, co wskazuje na obłęd natury: “formy o diabolicznej wrażliwości”.
W utworze ośmieszona jest inteligencja, która bawiąc się na balu spija się i nie kontroluje swoich zachowań. Ukazane jest jej prawdziwie oblicze. Katastrofizm służy wzbudzeniu grozy w czytelniku.“Rozmowa liryczna”
Gałczyński mówi o miłości, o tym co jest znane każdemu. Koncentruje się na zwykłym człowieku, kocha po prostu, w zwykłych rzeczach. Nieważne, w czym ubrana, co robi, gdzie jest ukochana osoba. Zawsze się ją kocha, czy latem, zimą czy jesienią. Miłość jest piękna niezależnie od tego jak wygląda- podmiot liryczny kocha swoją wybrankę. Dniem i nocą, dzisiaj wczoraj i jutro.
-
Bohaterowie utworu “Zbrodnia i kara”
Marmieładow: człowiek po 50, alkoholik, były radca tytularny, ojciec Soni. Ożenił się z ubogą wdową z dziećmi. Widzi swoje błędy życiowe, problemy- zwłaszcza pijaństwo, ale nie stara się ich naprawić. Uznaje sytuację za beznadziejną, użala się nad sobą. Jest słaby, nie potrafi sobie poradzić z problemami. Tłumaczy się, że: “Właśnie dlatego piję, że w trunku tym szukam współczucia i serca. Nie wesela szukam, lecz jedynie boleści. Piję, albowiem pragnę dotkliwiej cierpieć”. Czuje się winny nędzy swojej rodziny. Nie potrafił sam utrzymać rodziny, zrzucił ten obowiązek na Sonię, która musiała dopuścić się nierządu. Widzi, że źle robi przepijając jej pieniądze, czy też wszystkie cenne rzeczy wyniesione z domu, ale nie ma sił podnieść się z nałogu. Widać, że jest to wrażliwy człowiek, ufny, szczery i dobry, ale poniżany z powodu nałogu, bezbronny i osamotniony. Wie, że jest dla swojej rodziny katem. Reprezentuje typ pijaka wrażliwego, wierzącego w miłosierdzie Chrystusa. Marmieładow jest przykładem człowieka stoczonego na dno, ktory nie potrafi zrobić nic dobrego. Poniósł życiową klęskę.
Arkadiusz Iwanowicz Swidrygajłow: cynik i nihilista, zwolennik amoralnego życia, skyrty, nie okazujący uczuć, smutny. Jest adoratorem Duni, podrywaczem i amantem. Z jego powodu Dunia straciła posadę jako guwernantka. Swidrygajłow wierzy w miłość i jej poszukuje. Chce miłości dla siebie, ale nie jest w stanie jej dać. Jest człowiekiem zagubionym, poszukującym celu i miejsca w życiu. Dociera do granicy człowieczeństwa, która jawi się jako zbrodnia. Jednak w przeciwieństwie do Raskolnikowa nie wiadomo czy ją przekroczył (podejrzenie o morderstwo 15-latki, zabójstwo żony Marfy Pietrowny przez otrucie). Jest człowiekiem bezbożnym, zwolennikiem zakwestionowania norm etycznych, które prowadzi do duchowej pustki. Jest osobą jednoczącą w sobie sprzeczności: zdolny do zainteresowania i pomocy potrzebującym, wrażliwy na krzywdę innych, a przy tym groźny, nieprzewidywalny, kierujący się egoizmem. Jednak nie jest demonem zła, wykazuje skłonności do czynów dobrych: urzadza w przytułku sieroty Marmieładowów, ułatwia Soni wyjazd na Syberię, jego skrucha rehabilituje w oczach Marfy Pietrowny Dunię. Odtrącenie jego niesmacznych zalotów przez Dunię, pustka uczuciowa, postawa nihilisty, poczucie klęski prowadzą go do samobójstwa.
Sonia (Zofia Siemionowa Marmieładow): młoda prostytutka, córka urzędnika- pijaka, zmuszona do nierządu przez skrajną nędzę. Osoba poniżana i odrzucona przez społeczeństwo, a jednocześnie bezgranicznie ufająca Bogu. Składa z siebie ofierze, poświęca się aby utrzymać rodzinę. Jest uświęcona przez cierpienie, pokorna, silna psychicznie. Jest głęboko wierzącą, pobożną osobą. Bardzo przeżywa przedstawione w Biblii wydarzenia, utożsamia się z nimi. Widać w niej człowieka mocno doświadczonego przez los, o szerokiej palecie przeżyć, uświęconej przez cierpienie. Kocha Rodiona, a gdy ten zwierza się jej okazuje odrobinę zrozumienia i obiecuje, że nigdy go nie opuści, ale nie usprawiedliwia jego czynu. Namawia Raskolnikowa do przyznania się i przeproszenia Stwórcy. “Przyjąć cierpienie i odkupić się przez nie”- oto co ma do powiedzenia zabójcy. Pokorą, współczuciem, a nie argumentacją pomaga zagubionemu zbrodniarzowi odnaleźć drogę prawdy. Sonia pomogła mu dojrzeć wewnętrznie, sprawiła, że w Rodionie zwyciężyły pozytywne cechy. Jest altruistyczna, empatyczna, ma silny charakter i ukształtowaną moralność. Jest osobą nad wyraz inteligentną w swej prostocie.
-
Tragizm generacyjny w poezji Krzysztofa Kamila Baczyńskiego
“Pokolenie”
Podmiot liryczny kojarzy korzenie z ciałami ludzkimi, świerki z głowami ludzkimi- hiperbolizuje. Baczyński o każdej porze dnia, każdej porze roku widzi tragizm wojny. “Nas nauczono nie ma litości (…) Nas nauczono nie ma sumienia (…) Nas nauczono nie ma miłości (…) Nas nauczono. Trzeba zapomnieć, żeby nie umrzeć rojąc to wszystko”. Podmiot liryczny zastanawia się, czy ktokolwiek będzie o nich pamiętał, czy postawią nad grobem krzyż. Liczne środki stylistyczne: przenośnie, hiperbole, porównania, animizacje.
“Ten czas”
“mroczny, niczym noc bez gwiazd, drzew upiory, smutne niebo, trumny rodzą, groby, armaty, szubienice, niebo krwawe, łamanych czaszek trzask” - to tylko niektóre określenia rzeczywistości. Świat przedstawiony jest przerażający, budzący grozę, okrutny, kojarzący się z mrokiem, trupami, krzyżami, śmiercią. Jest to świat przytłaczający. Przenośnie i epitety: krawe, mroczne, smutne nieba; porównania. Żyjący na wojnie czują się źle, są bezsilni, mali, słabi, nie czują, są uodpornieni na zło, są niewinni i bezradni. Takie jest pokolenie Baczyńskiego, które staje na skrzyżowaniu dróg. Dominuje katastrofizm, wizja apokaliptyczna.
“Z głową na karabinie”
Zderzenie przeszłości i teraźniejszości. Świat przeszły był dla podmiotu lirycznego arkadyjski, beztroski, piękny, dobry, bezpieczny, cudowny. Ten świat zderzył się z teraźniejszością, naznaczoną apokalipsą (przeciąć światło, coś zakończyć - apokalipsa spełniona). Widać katastrofizm generacyjny: “piersi zgniecie czas czarną łapą”, “umrzeć przyjdzie, gdy się kochało wielkie sprawy głupią miłością”. Przed bezsensem śmierci, wybrania miłość do ojczyzny.
“Bez imienia”
W wierszu tym opisany jest pełen grozy obraz wojny. Wiersz oddaje realia bombardowania, któremu towarzyszy huk i ogień, jakies biegnące postacie, słychać krzyk zza ściany. Po uderzeniu bomby następuje ciemność, giną ludzie. Później te ciała wyrzucono na wóz, za którym: “nitką krwi jak struną (…)wypisuje na bruku swe imię” chwila. Tylko tyle wystarcza, by zginęły tysiące ludzi. Chwilą bez imienia poeta nazywa czasy swej młodości, które przypadły na okres wojny.
“Historia”
Autor wiersza patrzy na historie narodu: “widzę arkabuzy dymiące” - odwołuje się do XV i XVI wieku, a także do czasów Księstwa Warszawskiego. Przeszłość powtarza się mimo upływającego czasu, wybuchają kolejne wojny. Taka jest właśnie historia, niekończące się pasmo wojen, gdzie nie liczy się człowiek, osiągnięcia, myśli tylko walki, z których ludzie nie wyciągają żadnych wniosków. Różnicą między dawnymi a współczesnymi wojnami jest brak upiększającej otoczki, idealizacji walk, stworzonych przez legendę romantyczną. Wojna to nie kolorowe mundury, nie czułe szepty w chwili pożegnania - to krew, okrucieństwo i śmierć. Ostatni wers ma na celu przypomnienie dawnych zwycięstw bohaterów i pobudzenie do walki.
-
Zenon Ziembiewicz - mowa oskarżycielska
Wysoki Sądzie, Czcigodna Ławo Przysięgłych oraz wszyscy tutaj zgromadzeni. Zebraliśmy się tutaj, aby udowodnić, że Zenon Z. przekroczył granice moralne. Wysoki Sąd pozwoli, że przytoczę kilka argumentów świadczących o tym, iż świadomie wykroczył poza prawo w stosunku do najbliższych.
Czuję się w obowiązku udowodnić, że moje przypuszczenia są słuszne oraz że Zenon Z. jest winny postawionych mu zarzutów. Zacznę od romansu oskarżonego z niejaką Justyną B., córką kucharki. Mam głębokie przekonanie, iż kierował nim jedynie popęd seksualny, którego nie chciał okiełznać. Z tej znajomości czerpał tylko przyjemności cielesne, nie zważając na uczucie Justyny B. Ponadto powtarza w swoim życiu schemat z domu rodzinnego, który wcześniej tak krytykował. Tak jak ojciec ma kochankę i tak jak ojciec wymaga od swojej żony, aby mu wybaczyła. Wszyscy zapewne się ze mną zgodzą, iż unieszczęśliwia dwie kobiety, bo decyduje się na małżeństwo z Elżbietą B., ale nie potrafi zrezygnować z romansu z Justyną B. Z kolei wysunę argument, iż oskarżony swoją karierę buduje na serii kompromisów. Rezygnuje z własnego zdania i będąc readktorem “Niwy” pozwala na manipulacje wiadomościami, przekłamania i półprawdy. Właściwie nie ma sprawy, w której sam bez niczyjej pomocy podjąłby decyzję.
Czas nie pozwala mi na dłuższe wywody, lecz ilość przytoczonych argumentów wyraźnie przedstawia winę Zenona Z. W konkluzji, uważam, że doprowadził on do tragedii Justyny B. wyrażającej się w aborcji i jej chorobie psychicznej. (Zbieżność nazwisk przypadkowa). Dziękuję za uwagę! -
Cezary Baryka - spadkobierca ideałów romantycznych?
Cezary Baryka jest po części spadkobiercą ideałów romantycznych, a po części prezentuje człowieka całkiem innego, o odmiennych racjach. Przede wszystkim przejawia się w nim duch pozytywisty. Gdy przyjeżdża do Polski jest przerażony realiami ubogiego społeczeństwa, widzi ogromną przepaść między bogatymi a biednymi. Szczerze, głęboko jest przejęty programem reform społecznych. Domaga się godziwych warunków życia i pracy dla chłopów i robotników. W osobie Cezarego można odnaleźć też cechy romantyka: przeżywa nieszczęśliwą i burzliwą miłość do Laury. Cechuje go młodzieńcza chęć przebudowy świata, targa nim niepokój o los swój i Polski. Przez całe życie szuka idei, której się poświęci bez reszty. Początkowo myśli, że jest to rewolucja, jednak rezygnuje z niej widząc bestialstwo i orkucieństwo. Nadal bezskutecznie szuka i nie znajduje celu, idei, która ma mu przyświecać. W ostatniej scenie powieści idzie na czele strajku robotniczego, kierującego sie na Belweder. W pewnym momencie Cezary: “wyszedł z szeregu” i “parł dzielnie”. Dostrzec można w tym geście, że nie chce żyć w takim państwie. Nie chce ponownie patrzyć na rozlew krwi. Do końca pozostaje niezdecydowany i nie utożsamia się z żadną z koncepcji odbudowy państwa.





