duży wybór wypracowań, fachowe porady !!!
RSS icon Email icon Home icon
dobre pisanie, wszystko o pisaniu
  • List Edypa do synów

    Posted on grudzień 27th, 2008 admin No comments
    <

    Kochani Synowie!

    Zanim zasiadłem na tronie króla Teb, rządził przede mną Lajos. Zginął on tragicznie, został napadnięty i zamordowany na rozstaju dróg. Później przybyłem ja, otrzymałem królestwo, w zamian za uratowanie miasta od straszliwego Sfinksa. Rządziło mi się dobrze. Kochałem moją żonę, a Waszą matkę- Jokastę, szanowałem Kreona, byłem oddany ludowi. Wszyscy składali mi hołd, toteż gdy na Teby przyszła straszliwa zaraza, musiałem to wyjaśnić. Nie mogłem patrzyć jak: „mrą kłosy w ziarnie w licznych ziemi płodach, mrą stada bydła i dzieci w porodach”. Wysłałem Kreona do wyroczni, aby bogowie pomogli nam w wyjaśnieniu przyczyn klęski. Kapłanie i dzieci przybyli do mnie: „błagać o pomoc, bom jest pierwszy z ludzi”. Wzruszyłem się, czułem, że: „z całym miastem płacze moja dusza”. Przybył Kreon ogłaszając, że przyczyna zarazy jest niepomszczona śmierć Lajosa. A: „Kraju zakałę, tę ohydną glistę, co się tu gnieździ w łonie naszej ziemi” należy wygnać. Po tym co usłyszałem postanowiłem za wszelką cenę odnaleźć mordercę. Wezwałem wróżbitę Tyrezjasza, prosząc go o udzielenie odpowiedzi na pytanie: kto jest zabójcą Lajosa? Prorok ociągał się, nie chciał mi powiedzieć prawdy. Zdenerwowałem się, a kiedy Tyrezjasz rzekł: „Którego szukasz, ty jesteś mordercą” rozgniewałem się na dobre. Posądziłem go o spisek. Myślałem, że jest oszustem. Nawet Kreonowi zarzucałem, że spiskuje z wróżbitą. Chciałem zabić go za wszelką cenę. Nie dopuszczałem do siebie myśli, że oni maja rację. Kochana Jokasta próbowała załagodzić mój gniew, opowiedziała mi szczegóły śmierci Lajosa. Zacząłem z przerażeniem kojarzyć fakty. Zanim przybyłem do Teb, zabiłem podróżnego na rozstajach dróg, nie wiedziałem, że to Lajos! Przepowiednia mówiła , że zabiję własnego ojca, dlatego uciekłem z Koryntu. Na próżno się usprawiedliwiałem. Posłaniec, który przybył z wiadomością o śmierci mego ojca, powiedział, że: „Polybos nie jest nawet moim krewnym”! Byłem krok od poznania prawdy. Kiedy stary sługa przyznał się, że oddał dziecko Jokasty posłańcowi z Koryntu, wszystko stało się jasne! Zabiłem ojca, ożeniłem się z matką! Jestem niegodny zyć na świecie. Przeze mnie Jokasta odebrała sobie życie wieszając się: „na chuście, która zaplotła pod szyją”
     Jestem: „hańbą, zakałą mego domu” Muszę odejść. Wyrządziłem okropna krzywdę Wam i całemu światu. „Będzie Wam gorzko i smutno najczęściej”, przeze mnie: „o dzieci moje, żyć będziecie, ja się tego boję, bez czci u ludzi i tez bez miłości”. Przepraszam i żegnam Was Kochani na zawsze.

            Edyp
            Wasz Ojciec